I minął kolejny rok... tym razem 14 czerwca 2008, jak zawsze na Rynku Nowego Miasta i Podzamczu odbyła się już 12 edycja największej plenerowej imprezy naukowej w całej Europie.

W tym roku po raz pierwszy współorganizatorem tej wspaniałej imprezy oprócz Polskiego Radia było powstające właśnie Centrum Nauki Kopernik. Tematem przewodnim tegorocznej imprezy będzie hasło "Poznaj język nauki".

Na gości Pikniku jak co roku czekało coraz więcej atrakcji. W 210 namiotach zaprezentowało się ponad 200 instytucji z 19 krajów. Przedstawili Oni blisko 1000 fantastycznych naukowych pokazów i prezentacji, przybliżających zagadnienia naukowe w ciekawy i interaktywny sposób. Ja tradycyjnie jak co roku przedstawię krótkie fotosprawozdanie z tej imprezy.

Na początek Wojskowa Akademia Techniczna i skonstruowany w ich Laboratoriach prototyp pojazdu. Nie było by w nim wiele dziwnego gdyby nie specyficzne źródło energii.

Tym źródłem energii było ogniwo paliwowe zasilane wodorem z butli, jego moc nominalna wynosiła 1200 W. Już być może za parę lat w naszych samochodach, zamiast trujących przyrodę silników spalinowych będziemy mieć ogniwa paliwowe i silniki elektryczne a jedynym produktem ubocznym będzie czysta woda. Obecnie największą przeszkodą w tego typu aplikacjach jest sposób gromadzenia wodoru i ciągle bardzo wysokie koszty ogniw.

Skoro jesteśmy już przy pojazdach, pomiędzy namiotami można było napotkać autonomiczny pojazd, który sam omijał przeszkody i przekazywał obrazy z kamery do osoby sterującej pojazdem.

Były też całkiem małe elektroniczne sterowane pojazdy, które próbowały ze sobą walczyć i wypchnąć z wyznaczonej przestrzeni.

Można było zobaczyć i zostać namierzonym przez mały, ultradźwiękowy radar, który na bieżąco wyświetlał pozycję ludzi na ekranie komputera.

A tutaj model palca sterowany trzema serwami, wyposażony także w czujniki, dzięki czemu mógł aktywnie reagować gdy dotykaliśmy go naszymi palcami.

I zmiana dziedziny. Na tym zdjęciu widzimy bioreaktor typu AirLift. Bioreaktory znajdują coraz większe zastosowania w różnych gałęziach przemysłu m.in. w oczyszczaniu ścieków, przemyśle spożywczym i farmaceutycznym. Reaktor AirLift jest stosunkowo nowym rozwiązaniem, znajdują się w nim dwie strefy. Strefa do której doprowadzony jest gaz oraz strefa bez gazu. Obie strefy ze względu na obecność pęcherzyków tylko w jednej, mają różną gęstość. Dzięki takiemu stanowi następuje samoistne mieszanie. Takie rozwiązanie znacząco wpływa na oszczędność energii gdyż jednocześnie rozwiązuje problem mieszania i napowietrzania.

Na tym stoisku można było dowiedzieć się jak wygląda proces powstawania napoju, bez którego wiele osób nie wyobraża sobie życia :), mowa oczywiście o piwie.

Nie była to tylko sucha teoria, w kolbie kulistej umieszczonej w płaszczu grzejnym, zaopatrzonej w mieszadło i termometr powstaje wyciąg ze słodu jęczmiennego i chmielu tzw. brzeczka piwna. W butelce obok mamy już gotowy produkt, a raczej półprodukt bo brzeczkę należy jeszcze zaszczepić drożdżami, odstawić do przefermentowania, odfiltrować i znów pozostawić na pewien okres tzw. leżakowania. W procesie technologicznym występuje jeszcze kilka innych etapów bo chyba nikt z nas nie odważył by się wypić czegoś takiego.

Tu obserwujemy filtrowanie wody na złożach z ziemi okrzemkowej, węgla aktywnego i zwykłej ziemi.

A tutaj obserwowaliśmy ciekawe zjawisko absorbowania gazowego dwutlenku węgla przez ciecz. Do długiej rury wypełnionej roztworem wprowadzany był od dołu gazowy dwutlenek węgla z butli, na dole obserwowaliśmy duże bąbelki ale im wyżej bąbelki stawały się mniejsze aż całkiem zanikały i do powierzchni żaden nie docierał. Jest to ciekawy pomysł na ograniczenie emisji CO2 - głównego gazu cieplarnianego, do atmosfery.

I znów z trochę innej beczki. Czy ktoś z Was odważył by usiąść na takim krześle?

Albo stanąć na potłuczonym szkle ? Będąc na pikniku dowiedzieli byście się, że jest to całkowicie bezpieczne bo ciężar naszego ciała rozkłada się równomiernie na wszystkie ostre krawędzie i ciśnienie na pojedynczym ostrym obiekcie jest zbyt małe by zrobić nam krzywdę.

Inny przykład mamy na tym zdjęciu, gdyby te wszystkie osoby stanęły na jednym balonie na pewno trzasnął by on z hukiem, ale tu balonów mamy kilka i ciśnienie powstałe z nacisku tych wszystkich osób rozłożyło się równomiernie na balonach, dzięki czemu jednostkowe ciśnienie każdego balonu pozostaje małe.

Tu widzimy wzbudzanie drgań rezonansowych w misie z brązu. Podczas rytmicznego pocierania słyszymy dźwięk wysokiej częstotliwości o naprawdę dużym natężeniu.

A na tym zdjęciu wspaniała i mocno zaawansowana konstrukcja zdalnie sterowanego śmigłowca.

To ciekawe urządzenie to scyntylacyjny detektor promieniowania gamma, wykorzystywany np. do mierzenia promieniowania z ludzkiej tarczycy. Jak wiemy gruczoł ten przyswaja jod, i wszystko jest w porządku gdy jest to jod stabilny. Ale występuje w przyrodzie także radioizotop 131, który jest silnie promieniotwórczy i także może zostać przyswojony. Mieliśmy z tym do czynienia po wybuchu elektrowni atomowej w Czarnobylu w 1986r, piliśmy wtedy Płyn Lugola, który zawierał stabilny izotop jodu. Organizm go przyswajał i nie wchłaniał radioizotopu 131. Takim urządzeniem możemy zmierzyć zawartość radioizotopów, na ekranie widzimy widmo takiego pomiaru, oś rzędnych to liczba zliczeń, oś odciętych to zmierzona energia cząstki.

I znów z innej półki, mała komora laminarna do badania własności aerodynamicznych pojazdów.

Na pikniku można było zobaczyć podczas pracy rzemieślników z jednego z ginących zawodów - kowala.

I kolejny - garncarstwo, można było ulepić sobie z gliny np. kubek do herbaty i wypalić w glinianym piecu.

Archeolodzy znaleźli w ziemi kości denata :), główna bohaterka jednego z moich ulubionych filmów "Kości" miała by co robić.

I znów wracamy do moich ulubionych dziedzin nauki. Instytut Problemów Jądrowych pod jednym z namiotów zaprezentował m.in fragment budowanego właśnie w CERN-ie pod Genewą, największego na świecie akceleratora LHC, który być może już niedługo przyczyni się do wyjaśnienia nurtujących od dawna fizyków, pytań o początek wszechświata. To co widzimy na zdjęciu to dwie rury próżniowe otoczone nadprzewodzącymi w temperaturze -269 oC magnesami i pozostałym osprzętem, w których z ogromnymi prędkościami w przeciwnych kierunkach będą poruszać się wiązki cząstek.

Pod zdjęciem powyżej napisałem, że w akceleratorze LHC stosuje się niskotemperaturowe magnesy nadprzewodzące. Po co stosować tak uciążliwe magnesy ? trzeba zapewnić im superszczelną izolację termiczną, skraplać i tłoczyć bardzo zimny i bardzo drogi hel ? Odpowiedź jest na tym zdjęciu, drucik o średnicy jednego milimetra może przewodzić ciągły prąd o natężeniu 120 A, podczas gdy normalny miedziany przewód musiał by mieć średnicę ponad 1 centymetra.

W akceleratorze LHC prąd 120 A to zdecydowanie za mało by wytworzyć potrzebne pole magnetyczne. Tam prądy liczone będą w tysiącach amperów. Zdjęcie powyżej przedstawia płaski przewód nadprzewodzący, stosowany do uzwajania magnesów przez który popłynie 13.000 A, dla porównania obok dość grube przewody miedziane, które trzeba by równolegle połączyć by mógł przez nie popłynąć identyczny prąd.

Tutaj kilka innych przewodów nadprzewodzących jakie zastosowano w akceleratorze LHC.

Do uzwojonych magnesów trzeba jeszcze doprowadzić prąd, do tego wykorzystuje się oczywiście także przewody nadprzewodzące, m.in. takie jak na zdjęciu powyżej. Niestety nie opracowano jeszcze nadprzewodników wysokotemperaturowych czyli takich, które posiadały by nadprzewodzące właściwości w temperaturze pokojowej.

Skoro już jesteśmy przy prądzie elektrycznym ... Na pikniku można było poznać na żywo podstawowe prawa rządzące fizyką i zobaczyć model np. transformatora.

I własnoręcznie dokonać pomiarów.

A tak zachowuje się mąka ziemniaczana wprawiana w drgania.

"Rozmowa na helu" czyli o tym jak wypełnienie płuc gazowym helem wpływa na zabawną zmianę naszego głosu.

A tu mały przykład z dziedziny automatyka przemysłowa. Automatyczne stanowisko do sprawdzania baterii paluszkowych, ramię robota pobiera baterię z pudełka, przenosi na stanowisko pomiarowe, sprawdza napięcie i odkłada w inne miejsca w zależności od wyniku pomiaru.

Mała cewka Tesli i pokaz wyładowań elektrycznych w wielkiej żarówce.

Chemiczny glut czyli ciecz superlepka.

Oczywiście nie mogło zabraknąć wybuchu wulkanów - termiczny rozkład dwuchromianu amonu.

Teraz palą się różne pirotechniczne mieszanki "zalewając" publiczność gęstym dymem.

"Złoto głupców" czyli strącony w roztworze jodek ołowiu.

Termit czyli wysokotemperaturowa reakcja pomiędzy tlenkiem żelaza i aluminium. Jej produktem jest m.in stopione, czyste żelazo, które wyciekło do parownicy wypełnionej piachem.

W tym namiocie uczestnicy mogli nie tylko zobaczyć chemiczne eksperymenty ale także sami je wykonać pod czujnym okiem prowadzącego zajęcia.

"Chemiczny parowóz" czyli katalityczny rozkład 30 %-owego nadtlenku wodoru.

Reakcja nadtlenku wodoru z jodkiem potasu, powstająca piana stabilizowana płynem Ludwik.

I stało się ... piwo. Tylko jakoś nie było chętnych degustatorów :).

Chemicy jak co roku dali efektowny pokaz na scenie, na początek małe zadymienie.

Dymu nigdy za wiele,

I z grubej rury ... piękny wybuch,

I jeszcze jeden, tak się zastanawiam na którym Pikniku scena pójdzie z dymem ?.

Tutaj przepiękna, iskrząca mieszanina pirotechniczna,

I znów kolorowe płomienie, niestety uchwyciłem tylko czerwony, jak widać na zdjęciu scena już prawie się zapaliła :)

I na zakończenie Pokazu efektowna mieszanina fotobłyskowa.

Kuchnia słoneczna Solar to aluminiowe, paraboliczne zwierciadło o średnicy 140 cm, umieszczone na obrotowej podstawie. Moc kuchni przy bezchmurnym niebie wynosi 700 W i umożliwia zagotowanie 3 litrów wody w 25 minut.

I znów trochę o ciśnieniu. Czy zgodzili byście się by ktoś rozbił Wam na głowie orzecha ??

Myślę, że raczej nie, a jeśli pomiędzy głową a orzechem umieścimy ciężką cegłę ?

I znów mrożący (dosłownie :))krew w żyłach pokaz, ciekły azot nie odmroził ochotnikowi ręki bo w momencie kontaktu z ciepłą skórą gwałtownie wrze i wytwarza gazową poduszkę oddzielającą zimną ciecz od skóry. Nie polecam jednak tego typu zabaw bo to działa tylko chwilę.

Na zakończenie efektowna fontanna azotowa.

KOPIOWANIE ZDJĘĆ BEZ MOJEJ ZGODY ZABRONIONE !

- PRZESŁANIE -
Uprawiamy dziesiątki różnych dyscyplin naukowych. W każdej z nich używamy słów, zwrotów, a nawet całych zdań, których ktoś "nie z tej branży" nie tylko nie zrozumie, ale często źle rozumiejąc, używa błędnie w swojej własnej dyscyplinie naukowej. Powstają wtedy zadziwiające pseudonaukowe teksty. Gorzej jeszcze, gdy taka hermetyczna, pełna błędów "mowa trawa" dociera do nie-zawodowców. Zupełnie dramatycznie - gdy używana jest do przekazywania wiedzy np. w szkole.
W tym roku postanowiliśmy pokazać Piknikowym Gościom - naszym najserdeczniejszym przyjaciołom - że język nauki nie musi być niezrozumiały, napuszony, że o wszystkich ważnych sprawach nauki można mówić prosto, jasno, dowcipnie, lekko i prawdziwie. Chcemy, by język nauki był naszym wspólnym językiem, w całym naszym wspólnym świecie od Alaski po Kamczatkę.

Prof. Łukasz Turski, Robert Firmhofer.

Odwiedź nas na Allegro: PaneleAllegro.pl

Komentarze

PaneleAllegro.pl darmowe panele allegro